Strona Główna

Mistrzostwa Polski Strefy Południowej w Osielcu 31.08.2014

Mistrzostwa Polski Strefy Południowej w Osielcu     31.08.2014

 

  Czym jest prawdziwa góralska gościnność oraz czym jest jazda na torze położonym w górach- przekonali się ci, którzy w ostatni weekend sierpnia przybyli do Osielca na tor „Przykiec” do motocrossowej krainy Teamu Rapacz.

 

 

 

 

  Rozegrano tu w niedzielę kolejną, trzecią rundę Mistrzostw Strefy Południowej i były to zawody o niesamowicie dramatycznym i zmieniającym się jak w kalejdoskopie scenariuszu, który mógłby obdzielić wydarzeniami kilka innych zawodów.

 

 

 Najważniejszym uczestnikiem mistrzostwa była jednak…pogoda, która jak wielu pamięta- rok temu postawiła arcytrudne warunki zawodnikom ale i kibicom. Tym razem górale wyprosili u góry coś znacznie lepszego i ku zdumieniu niejednego, który patrzył w niebo- nie dość że nie spadła ani kropla wody to w dodatku nawet wyszło słońce i naprawdę te zawody można zapisać jako udane.

 Położenie toru Przykiec to wzór jak z zielonej, leśnej góry (na „kuńcu świata w Osielcu”) zrobić przepiękny tor z widokami na Tatry i Podhale oraz na okolicę.

 

  Trzeba przyznać, że aby zamienić trudny i mało dostępny przecież teren na taki swoisty piękny poligon motocrossowy trzeba było włożyć masę czasu, wysiłku i pieniędzy- wyrywając górom i kamieniom metr po metrze. Ale to się udało i dzisiaj ten jedyny prawdziwie górski tor w kraju ściąga co roku liczną rzeszę miłośników ścigania crossowego oraz wytrawnych jeźdźców, którzy nie boją się stromych podjazdów, zjazdów oraz ostrych zakrętów branych na szybko.

 

 Tor do łatwych i szybkich nie należy ale dla fanów dalekich lotów i ścian płaczu podczas deszczu jest tu coś specjalnego. Jedna góra z podjazdem na którym męczy się maszyny niemiłosiernie po czym następuje długi lot po nieco krzywej trajektorii a nieco dalej jest długa prosta stromo w dół, także mało doświadczeni albo szybko się tu nauczą jazdy w górach albo… dostaną cięgi.

O ile to wszystko jest wykonalne dla uważnego zawodnika bez problemu to po mokrej ziemi staje się to już wyzwaniem. Wiedzą o tym dobrze zawodnicy i dlatego Osielec zyskał sławę jako tor, na którym w deszczu i po deszczu lepiej być albo naprawdę dobrym albo jechać bardzo ostrożnie.

 Być może wydarzenia sprzed roku oraz bardzo niestabilny sierpień spowodowały mniejszą niż się spodziewano frekwencję zawodników, ale sumarycznie i tak było kogo oglądać i co podziwiać.

 

 

 

 Jak pokazało życie- nie należy się zbytnio oglądać na pogodę, ale twardo robić swoje.

 Tak postąpili też i organizatorzy, którzy należycie przygotowali nie tylko tor ale i zadbali o przyjęcie gości już sobotę, gdy podjęli zaproszonych i przyjezdnych poczęstunkiem (okraszonym występem miejscowego zespołu folklorystycznego, który przyśpiewywał wesołe piosenki). Odbyła się i msza polowa z udziałem miejscowego księdza który nie dość, że nie rzuca klątw na motocyklistów to jeszcze nawet planuje kupić quada.

  Także sobota stała pod znakiem oprawy i gościny oraz…. grzybów, których wysyp w okolicznych lasach spowodował dziwne znikanie w lesie członków rodzin zawodników przybyłych z innych regionów (zwłaszcza Ślązacy upodobali sobie chodzenie na grzyby). Co który wszedł do lasu- wychodził z niego z grzybami.

  Ciąg dalszy tego zjawiska nastąpił i w niedzielę, także potem na stolikach i krzesełkach w paddoku- zamiast ludzi i kanapek siedziały i leżały…grzyby. 

Ale na szczęście na torze miał kto kibicować zawodnikom. A im dalej tym było cieplej, ładniej i coraz liczniejsze zastępy widzów ściągały na zawody. Wczesnym popołudniem tor był już pełen widzów a w okolicach prostej startowej i mety zgromadziło się ich tylu, że ciężko było o miejsce i trzeba było się nieźle przeciskać by przejść.

 

 

 

  Niedzielny wczesny poranek to piękne widoki na mgły w dolinach i caluśkie Tatry w oddali. Można było kolejne szczyty wymieniać.

Rześkie górskie powietrze szybko obudziło wszystkich i wkrótce rozpoczęło się to co zawsze mamy na zawodach- ostatnie polewanie, poranne treningi i przygotowania sprzętu.

 A potem już tylko ściganie….

W południe wybiła godzina ZERO i ruszył pierwszy wyścig ale zawody rozpoczęły się pechowo….

 

 

 

 CDN.

 

______________________________________________________________________________________________ 

 

 

 

 

Ostatnia runda Top Amator Cup w Czerwionce w 2014

 

Ostatnie zawody motocrossowe na naszym torze są już za nami. Pozostała jeszcze jedna runda- ale w Petrovicach, jesienią.

 

 

   Pogoda postawiła trudne i wymagające wysiłku warunki. Okres burz i ulew dał popalić organizatorom i wydawało się, że zawody mogą być zagrożone ale siłami rąk, łopat i konsekwencji oraz zaangażowania prezesa MK Czerwionka i pomagających mu osób udało się od wczesnego rana w niedzielę doprowadzić tor do ładu i zawody odbyły się bez większych przeszkód.

 

   W porównaniu do mistrzostw strefy widać było znaczącą różnicę w ilości zawodników na plus. Cieszy to tym bardziej, że tradycji stało się zadość i licznie pojawili się wierni kibice, którzy tym razem mogli obserwować znacznie wiekszy bój bez konieczności nadmiernego "sklejania klas" w wyścigach.

 

  W sportach motorowych nieobecność jednych zawsze służy tym drugim- którzy jadą. Cały sezon zaś to złożona kombinacja warunków, formy, przypadków, wypadków i braku kontuzji czy defektów technicznych oraz...okazji, które same przychodzą.

 Kto z tego wyjdzie najbardziej obronną ręką i wykorzysta wszystkie okazje do zdobycia jak największej ilości punktów- wygrywa. 

 

 

  Pozostały jeszcze jedne zawody cyklu Top Amator Cup- w Petrovicach ale już teraz widać wyraźnie kto zdominował poszczególne klasy i kto jest naprawdę mocny. Czy deszczowo czy gorąco, czy w kurzu i chmurach pyłu czy mokro - niektórzy zawodnicy jadą swoje i konsekwentnie zdobywają podium i wysoko punktowane pozycje. 

 

Wyniki zawodów niedzielnych znajdują się tu:

http://www.gtmotocross.cz/topamater.php?id=25 

 

  Jak widać najlepsi nie zawiedli i obsadzili typowe dla nich miejsca.

Janusz Śpiewok (Weteran B), Adam Weirauch (MX1) czy Jacek Rybka (Weteran A) to najczęściej widywane ostatnio na pudle (i to na najwyższym miejscu) osoby z naszego klubu.

Do tego niezmordowany Dawid Dudarewicz z Motocross 1 (Elite MX2), który musi mieć jakiś "wypadek przy pracy", żeby nie wygrać.

Gdy na naszych torach pojawia się Tomek Pacyga też z góry wiadomo, że pojedzie po najwyższe pozycje i mało kto odbierze mu zwycięstwo.

 

  Brakuje ostatnio bardzo w wyścigach naszego zdolnego juniora - Karola Sado, który z przyczyn pozasportowych obecnie nie startuje.   

O czołowe miejsca bije się więc jego bliski kolega (z toru i spoza niego), kolejny nasz zdolny chłopak - Robert Pukowiec, który ostatnio często widywany jest w okolicy miejca 3 lub 4 i na pewno ma ochotę na więcej.

 

Pewnym zaskoczeniem w klasach MX2 było jednak lanie jakie zafundowali wszystkim goście z Częstochowy- Mariusz Kubat (Inter MX2, nr. 897) i Artur Osuchowski (Amator MX2, nr. 27). Obaj zgarnęli wygraną.

 

 

  O swoje biją się też nasi motocrossowi przyjaciele z Czech, gdzie Jakub Heljenek zawzięcie walczy o prymat z naszym Adamem Weirauchem, jednak na Janusza Śpiewoka sposobu na razie nie potrafi znaleźć ani Petr Weis ani Kamil Korzonek, choć nie odpuszczają.

Gorzej wiodło się ostatnio Radkowi Janidze, który pierwszą część sezonu praktycznie zdominował. Powrócił jednak w swoim stylu na podium w niedzielę (2 miejsce). Ale za to Czesi mają teraz Petra Fabiśa (wygrał w klasie Elite Open) czy Petra Weisa no i oczywiście paru innych twardo ścigających się chłopaków.

 

  Cieszy powrót do formy i dobrego ścigania naszego Michała Biadacza (nr. 86, klasa MX2), który zajął 3 miejsce.

Wiele radości z pierwszego po przymusowej przerwie (od 3.05 w Petrovicach- o czym pisaliśmy) startu miał powracający na tor nasz młody i zawzięty Klaudio Górny (85cm), który ma apetyt na walkę o podium z najlepszymi. Dominacja Dariusza Rapacza w tej klasie wprawdzie nie wydaje się póki co zagrożona, ale Klaudio już kiedyś pokazał, że i z nim jest w stanie wygrać...

 

Lepszy niż poprzednio występ odnotował też Michał Śpiewok, co dobrze rokuje na przyszłość.

 

________________________________________________________________________________________________

 

 

  Nieco wcześniej, 2 sierpnia odbyła się kolejna runda Pucharu Moraw (w Mestećku Trnavka) w której wystartowali nasi zawodnicy.

Szczególne powody do radości miał Janusz Śpiewok, który po raz kolejny udowodnił, że dominuje w klasie Weteran A i nie ma na niego mocnych- nawet jak mu się coś na torze przytrafi.

Zawody te były jednak słabiej obsadzone niż zwykle- sezon urlopowy oraz zakłócenia pogodowe zrobiły swoje.

 

Z zapowiedzi na nadchodzące weekendy koniecznie należy wymienić 3 terminy:

Już w niedzielę 17 sierpnia na torze w Petrovicach k. Karviny odbędzie się kolejna eliminacja Międzynarodowych Mistrzostw Czech (najwyższa ranga zawodów) z udziałem międzynarodowego towarzystwa motocrossowego (Austria, Francja, Węgry, Niemcy) na którą serdecznie zapraszamy jako że jest to najlepszy motocross w pobliżu południowej granicy jaki można obejrzeć! Wstęp 100 KCz. Początek wyścigów od godz. 13:00.

 

 

Kolejna runda Pucharu Morav też coraz bliżej... 

24.08  Prebor Morav – tor w  Zdechovie, Beskidy Moravskie  k. Radhostu.

 

 

Zbliża się też kolejna - IV już runda Mistrzostw Strefy Południowej. 31.08. Tym razem osławiony tor w Osielcu ("u Rapaczów") przyjmie motocrossową brać i okaże się czy tym razem znowu pogoda będzie jesienna a zawodnicy utoną w błotach górskich czy jednak aura będzie bardziej z końca lata.

 

  Jest to jednak miejsce szczególne dla motocrossu w tym kraju, gdzie wszyscy kochają ten sport i wkładają w niego wiele serca i wysiłku, więc nie pozostaje nic innego jak zaprosić wszystkich miłośników ścigania crossowego i sportów motorowych do Osielca na tor "Przykiec"- i to mimo odległości. WARTO!

Szczegóły na 

http://www.mtrosielec.pl/aktualnosci.php?function=show_all&no=387 

 

 

____________________________________________________________________